biuro@wakacjeok.pl  |   600 778 446 i 507 118 142  |   Skype: wakacjeok  |   GG: 13853788
Wakacje OK

Nie moda, ale wygoda na stoku

Nie moda, ale wygoda na stoku

Wyjazd na narty z dzieckiem może szybko przerodzić się w wegetowanie w hotelu czy pensjonacie, szczególnie wtedy, gdy nieodpowiednio przygotujemy jego ubiór do szaleństw na stoku. Warto pamiętać, że na stoku nie wszystko musi być dopasowane kolorystycznie i często dobrze skrojona kurtka w kwiatki może być mniej praktyczna niż dobry kombinezon. Te porady mogą przydać się także dorosłym.

Na nartach chcemy wyglądać fancy i modnie, szczególnie dlatego, że zwykle zdjęciami z naszego idealnego wyjazdu będziemy chcieli pokazać się rodzinom i przyjaciołom. Czujecie, że źle wyglądacie w czapce? Cóż, poszukajcie zabawnego nakrycia głowy, bo spędzenie kilku godzin bez niej na stoku, może skończyć się feriami w łóżku. Przed zimowym, górskim powietrzem, które jest zdrowe, ale także mroźne należy szczególnie ochronić dzieci. Jest kilka rzeczy, o których nie powinniśmy zapominać.

Bardzo dużą część ciepła tracimy poprzez głowę, dlatego szczególnie dobrze powinniśmy ochronić tą część ciała. Często kupujemy dzieciom czapki z fantazyjnymi pomponami, doszytymi elementami (jak królicze uszy, skrzydła etc), należy z nich zrezygnować. Do jazdy na nartach najlepsza będzie prosta czapka bez wystających elementów, na którą z łatwością nałożymy kask. Warto skorzystać też z cienkich materiałowych lub termoaktywnych kominiarek. Oprócz ogrzania głowy, ochronią także dziecięce usta przed „łykaniem” zimnego powietrza. Ważne by czapka nie była ani zbyt duża, ani zbyt mała, warto porozmawiać z dzieckiem przed wyjazdem i zapytać czy czapka na pewno jest dobrze dobrana. Szkoda tracić na to czas, który moglibyśmy poświęcić na białe szaleństwa.

Kolejnym ważnym elementem jest termoaktywna odzież. To co zakładamy pod kombinezon musi być szczególnie wygodne i użyteczne, dlatego warto zrezygnować z kilku warstw, które mają nam zagwarantować ciepło, na rzecz cienkiej i utrzymującej ciepło bielizny termoaktywnej. Długie spodnie i koszulka powinny w pełni zaspokoić nasze potrzeby. Nie zapominajmy też o bluzie (tutaj dobrze sprawdzi się polar), najlepiej bez kaptura, który będzie krępował ruchy.

A co na wierzch? Tutaj można poszaleć. Firmy projektujące odzież narciarską dają nam szeroki asortyment wzorów i kolorów. W przypadku maluchów, jak i starszych dzieci sprawdzą się modele dwuczęściowe. Warto zaopatrzyć się w spodnie na szelkach i kurtkę. Choć niektórzy rodzice są zwolennikami całych kombinezonów, my doradzamy te dwuczęściowe, jeśli są dobrze dopasowane (kurteczka nie jest zbyt krótka, a spodnie zbyt szerokie), dadzą tyle samo ciepła, a łatwiej będzie je zdjąć w awaryjnych sytuacjach (np. potrzeba nagłego skorzystania z toalety).

Na wychłodzenie i odmrożenie są narażone pozostające najbardziej wysunięte części ciała, czyli np. ręce. Rękawiczki to oczywiście podstawa! Nie warto jednak stosować rozwiązania typu kilka par jednocześnie, tak jak w przypadku ubrań, wielość warstw nie zapewni lepszej termoizolacji niż jedna para z dobrej jakości włókien. Choć w przypadku małych dzieci, warto wykorzystać parę cienkich rękawiczek i na wierzch cieplejsze, puchowe, dostępne często w zestawie z kombinezonem.  Ważne, by nie krępowały one ruchów.

I oczywiście ciepłe skarpety i buty. Bez nich ani rusz! Choć wiele osób korzysta z pięknie wyglądających wełnianych skarpet, warto poszukać modeli termoaktywnych, które jeszcze lepiej będą chronić stopy dziecka przed odmrożeniem. Na zimowe szaleństwa najlepsze będą buty, które nie będą przepuszczały wilgoci, np. śniegowce, buty narciarskie można wypożyczyć w wypożyczalni. Jeśli chcemy je zakupić, pamiętajmy o tym, by zrobić to w dobrym sklepie sportowym, gdzie asystent dobierze odpowiedni rozmiar. W przypadku dzieci to jednak jednosezonowe zakupy, więc nie zawsze warto. Tym bardziej, że butów narciarskich nie należy kupować na wyrost. To mogłoby utrudnić przyjemność narciarskiego szaleństwa.

Najważniejsze? Nie zapomnijcie wziąć ze sobą dobrego humoru. Nie obciąża, a zimowe szusowanie jest dzięki niemu dużo przyjemniejsze 🙂

 

 

 

 

About the Author